niedziela, 28 maja 2017

Żwirek sylikonowy DIAMENTIQ - Recenzja


Ostatnia już recenzja rzeczy do testów od sklepu krakvet .
Przepraszam zarówno was czytelników oraz sklep za opóźnienie tej recenzji, miała ona się ukazać 20 maja, a wyszło jak wyszło, jest to spowodowane śmiercią kotka, który testował ten żwirek. Niektórzy wiedzą to z facebook'a, inni może nie dlatego chciałąm o tym wspomnieć.  Nawet teraz ciężko mi się ją pisze, mimo że wiem,że nic mu życia nie zwróci. 


Co producent mówi o produkcie ? 
  • Żwirki silikonowe charakteryzują się doskonałą chłonnością wilgoci i wydajnością. Ten model stworzony został tylko z naturalnych surowców, dzięki czemu nie powoduje alergii i jest zupełnie bezpieczny dla Twojego kota. Neutralizując przykre zapachy pozostawia orzeźwiającą woń cytrusów, która przez długi czas unosi się w powietrzu i rozpieszcza Twoje zmysły.

  • Niepyląca i niezbrylająca się formuła żwirku silikonowego DIAMENTIQ zapewnia doskonałą czystość dla Twojego mieszkania. Żwirek nie przykleja się do kocich łapek, dzięki czemu produkt pozostaje na swoim miejcu i nie rozprzestrzenia się po innych pomieszczeniach.
  • Żwirek możesz z łatwością zutylizować w dowolny sposób, również drogą sanitarną. Zapewnij swojemu kotu najwyższy komfort w iście szlacheckim stylu. Podaruj mu ten wyjątkowy żwirek, a już nigdy nie zmienisz go na żaden inny.

Do testów otrzymaliśmy 4 worki żwirku o zapachach: 
-cytryna
-pomarańcza
-lawenda
-jabłko 
                                 


Gdy zobaczyłam, że żwirek jest sylikonowy bałam się, że Bonek nie będzie z niego korzystał, gdyż zawsze korzystał ze żwirków 
bentonitowych. I faktycznie z początku trudno było go przekonać do tego żwirku ale po jakimś tygodniu gdy się już z nim oswoił, zaczął się w nim załatwiać. Zapach żwirków jest bardzo przyjemny, najbardziej spodobał mi się zapach cytryny gdyż jest taki świeży. 




Producent podaje następujące zalety produktu : 

1. Świeży  zapach
2. Najwyższy komfort użytkowania
3. Nietoksyczny i bezpieczny
4. Nie powoduje alergii i nie uczula
5. Neutralizuje nieprzyjemne zapachy
6. Doskonale wchłania wilgoć
7. Nie zbryla się i nie rozprzestrzenia

A teraz powiem wam, które zalety sprawdziły się u nas : 

1. Tak, jak najbardziej zapach był bardzo przyjemny.
2. Z tym podpunktem również się zgodzę, żwirek ma bardzo fajne otwieranie, przez co bez problemu się go wsypuje.
3. Nie zauważyłam u Bonka [*] wtedy jeszcze żadnych złych objawów, które wskazywały by na toksyczność tego produktu.
4. Kotek nie miał po nim żadnych alergii, ani nie został na coś uczulony.
5. Zgadzam się, nie było czuć żadnych nie pożądanych zapachów.
6. O i z tym się nie zgadzam, może trochę wchłania ale nie doskonale co jest dużym minusem, bo siuśki kotka pływały na dnie kuwety.
7. Nie zbryla się jednak, kotek od czasu do czasu miał na łapkach przyklejony żwirek, przez co można było go spotkać wszędzie.   

Żwirek był testowany przez Bonka [*] 

Podsumowanie : 
Żwirek jest według mnie dobry i dość fajny jedynie na niekorzyść wpływa fakt, że nie wchłania tak dobrze jak powinien. Jest to dość duża wada ale nawet ona nie sprawia, że żwirek jest zły. Dlatego mogę go wam polecić. 

Cennik : 
Opakowanie żwirku zapachowego 3,8l - 16,49 zł
Zestaw żwirku zapachowego 8x3,8l - 114,90 zł

Opakowanie żwirku naturalnego 3,8l - 15,90 zł
Zestaw żwirku naturalnego 8x3,8l - 109  zł 

Kupić możecie go TUTAJ

Dziękujemy sklepowi krakvet za zaufanie i jeszcze raz przepraszamy za opóźnienie. 





sobota, 13 maja 2017

Spotkanie z Sonią



Nasza znajomość z Natalią ( tak nazywa się właścicielka Sonii)  zaczęła się rok temu gdy nasz wspólny znajomy opublikował na swojej tablicy link do głosowania na Sonię w konkursie Pet Supplies Polska pt. ,,Dog Photo of the Month ". Oczywiście oddałam swój głos na Sonię i po jakimś czasie napisałam do Natalii. Od tamtej pory zaczęłyśmy się kolegować. Od czasu do czasu ze sobą pisałyśmy, Natalia robiła mi szablony do bloga za co jeszcze raz bardzo dziękuję, bo ja sama nie umiem takich rzeczy. 


✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯✯

3 Maja napisałam do Natalii czy ma jakieś plany na następne dni, odpisała, że nie więc podrzuciłam pomysł aby się spotkać. Ustaliłyśmy, że będzie to sobota godzina 13:00. O umówionej godzinie Sonia wraz z właścicielką były już u nas. (wiedziały gdzie mieszkamy bo znalazły nas na mapach google). 


I nadszedł moment którego bałyśmy się najbardziej a mianowicie jak psiaki na siebie zareagują? Najpierw Bingo szczekał na Sonię, a za chwilkę Sonia zaczęła szczekać, więc było trochę głośno. Gdy psy się już trochę uspokoiły i oswoiły ze sobą, poszłyśmy na spacer. Gdy wychodziłyśmy przez bramę Bingo podszedł do Sonii a gdy ta się odwróciła z podkulonym ogonem cofnął się, śmiałam się wtedy z niego, że boi się mniejszego pieska od siebie. Ale w psiej hierarchii to jest tak że "rządzi" starszy osobnik, więc Bingo się do tego stosował. 


Wyżej macie przedstawioną trasę naszej wędrówki. Przeszliśmy 2,43 km w dwie godziny ☺
Rozmawiałyśmy z Natalią dosłownie o wszystkim związanych z psami: fotografii, psich sportach, konkursach, karmach dla psów itp.. Byliśmy w najciekawszych miejscach na naszej łące, mamy wiele zdjęć psiaków, niestety zdjęć Sonii i Binga razem nie dało się zrobić, bo tak jak już wcześniej wspomniałam Bingo bał się Sonii i nawet blisko nie podchodził.  Najładniejsze wyszły na łące pomiędzy mleczami i w lasku. 



Mi się udało zrobić im wspólne zdjęcie tylko w ten sposób. A oprócz tego zdjęcia uchwyciłam również Sonię, poniżej wklejam kilka zdjęć mojego autorstwa. Podziwiam Natalię, że robi Sonii takie ładne zdjęcia mimo, że Sonia nie zawsze chce pozować. Jestem przyzwyczajona, że Bingo długo, naprawdę długo stoi w bezruchu i mogę przez długi czas robić mu zdjęcia, natomiast z Sonią jest odwrotnie, gdy chciałam zrobić jej zdjęcie odwracała się w drugą stronę, albo szła do swojej pańci. Dlatego Natalia naprawdę Cię podziwiam! Nie mogę jednak powiedzieć, że Sonia się nie słucha, bo to było by nie prawdą, jest bardzo uroczym i grzecznym psiakiem. 








Podczas naszego spaceru były również przerwy na których odpoczywaliśmy oraz się wygłupialiśmy, a najlepszym dowodem jest zdjęcie wariującej Sonii ☺




Nie robiłam jakoś dużo zdjęć Bingowi z osobna, bardziej skupiłam się na Sonii z jasnej przyczyny Bingowi mogę robić zdjęcia codziennie a Sonii niestety nie.

A tutaj mamy prezenty które dostaliśmy od Natalii, sama również im coś przekazałam, myślę że zobaczycie to na ich blogu.


Dostaliśmy : 
- szarpak własnoręcznie robiony przez Natalię
- mix przysmaków ( Lolo pets, Purina Adventuros Nuggets oraz takie kosteczki ) Bingo nigdy nie miał tych przysmaków dlatego bardzo się cieszę, że dostaliśmy akurat te bo będzie mógł sobie wypróbować 


Na tym zdjęciu jestem ja i Sonia, dzięki Natka za takie fajne zdjęcie. ( Nie śmiejcie się z mojej miny, wystarczy, że sama się z niej śmieję ☺☺ ) 

Gdy już wróciliśmy ze spaceru, pożegnaliśmy się i Natalia z Sonią pojechały do domu. 

BARDZO DZIĘKUJĘ, ŻE ZECHCIAŁYŚCIE SIĘ Z NAMI SPOTKAĆ! 
Koniecznie musimy to powtórzyć, było wspaniale!


Blog Sonii : KLIK
Fanpage Sonii : KLIK


Dziękujemy za przeczytanie posta!

Pozdrawiamy
Wiola&Bingo



środa, 3 maja 2017

Dzień z życia psa






Ten post bierze udział w konkursie organizowanym przez blog 
whippetzpasja.blogspot.com, w którym sponsorami są: PupiLu, Aptus, Skład Karmy oraz SpeedMania. 

Dzisiaj jest dzień trochę inny niż zazwyczaj bo jest sobota, pańcia spędzi ją całą ze mną. Z samego rana jestem budzony, jeszcze bym trochę pospał ale nie mogę się oprzeć temu pysznemu śniadaniu, które pańcia przyniosła mi pod nos. No więc wstaję, rozciągam mięśnie i zaczynam wcinać karmę, oczywiście gdy jem pańcia jak zawsze musi się na mnie i mnie rozpraszać a  później  każe mi się napić wody. Napiję się  żeby nie sprawić jej przykrości skoro wstała dla mnie tak wcześnie. Gdy jestem już syty i popity, pańcia idzie po moje piękne niebieskie szelki i smycz oraz ściąga mi tą ohydną obrożę, która mnie gryzie i uwiera. Gdy jestem już ubrany w swój mundurek idziemy na spacerek.


A to jestem ja, fajne mam uszy prawda?



Pańcia otwiera bramkę i już czuję się świetnie bo wiem, że zapowiada się długi spacer bo moja pani ma cały plecak załadowany moimi zabawkami. Jesteśmy już na dróżce i mijamy jak zwykle Pimpka - mojego największego wroga. Zawsze musi wredny stać  na ścieżce i się na nas patrzeć jak idziemy. Jestem bardzo zazdrosny o swoją pańcię i nie pozwalam aby się na nią patrzył, więc lecę do niego z groźną miną i zaczynam głośno szczekać, a on do mnie z zębami i warkotem. To sprawia, że mam ochotę się z nim zmierzyć ale wtedy pańcia zaczynam mnie odciągać od niego pysznymi przysmakami, więc co mi tam następnym razem go dopadnę a jak na razie to wolę zjeść przepyszny przysmak. 

A tu zdjęcie tego co patrzy się na moją pańcię

Zostawiamy za sobą tego agresora i idziemy dalej no i znowu spotkanie z psimi sąsiadami tym razem jednak są oni za siatką i całe szczęście bo jak by wyszli to by mnie pogryźli, broniłbym się trochę ale co mogę zdziałać sam na pięć innych psów. Szybko ich mijamy i jesteśmy już na polnej ścieżce. Wybieramy prawą stronę bo z niej bezpośrednio idziemy na pola. Gdy jesteśmy już coraz bliżej drugiej strony rzeki, pańcia spuszcza mnie ze smyczy trochę się boi, że jej ucieknę, więc cały czas mnie przywołuje do siebie, a ja muszę wracać bo inaczej znowu przypnie mi smycz do szelek. Po chwili patrzę uważnie i widzę sarny, moja pani też je zobaczyła i jednak przypięła mi smycz i ma rację teraz to bym do nich gnał jak szalony. Podchodzimy trochę bliżej żeby sobie na nie popatrzeć ale nie za blisko bo pani nie chce ich straszyć. Cały czas powtarza, że jak je wystraszymy to nie zrobi im żadnego fajnego zdjęcia. A jednak zrobiła takie w miarę dobre : 


Sarenki, w zimie można je częściej
zobaczyć niż na wiosnę


Zawracamy w drugą stronę i kierujemy się coraz to bliżej rzeki. Aż w końcu idziemy brzegiem i patrzymy na wodę która w niej płynie, szczerze to nienawidzę tego widoku ale pańcia chce tamtędy iść no i ja muszę iść koło niej, ale możliwie jak najdalej brzegu abym czasem nie wpadł bo nigdy nie pływałem w rzece i nie chcę. Jesteśmy już coraz bliżej znanych mi miejsc. Wreszcie dochodzimy do takiego fajnego miejsca gdzie jest bardzo ładnie i można odpocząć. Jest to mini lasek nad rzeką i co jest magiczne w tym miejscu to że tutaj nie boję się rzeki. Pańcia spuszcza mnie więc ze smyczy i zaczynamy zabawy. Łapię piłkę, przynoszę frisbee, którego jeszcze nie umiem łapać w locie ale z tego co mi pańcia mówiła to czytała gdzieś jak nauczyć psa łapania dysków i będzie wprowadzać ten plan w życie więc może się jeszcze nauczę. Później szarpiemy się moim ulubionym szarpakiem, który jest dość zniszczony ale nadal to mój ulubiony i tylko nim się bawię, więc moja pani go nosi. 


Na tym zdjęciu jest
jeszcze w dobrym stanie


Gdy się już zmęczę troszkę sobie sztuczkujemy bo mniej rozpiera mnie wtedy energia. Pierwsze zawsze idzie siad, łapa, waruj, obrót to robię bez problemu ale później dochodzą te nowe moim zdanie głupie sztuczki bo po co jest mi umieć służyć. Albo pańcia każe mi się czołgać, a ja wtedy patrzę na nią z zażenowaną miną i mówię sobie w myślach ,, Tu mam się czołgać? Chyba sobie żartujesz! Przecież tutaj jest błoto! " Fakt, faktem czyściochem to ja nie jestem ale specjalnie nie będę się przecież brudził. Pańcia trochę zła, że jej nie słucham ale przechodzi jej gdy zrobię swoje słodkie oczka, a ona w tym czasie pstryknie jakąś fajną fotkę. I wtedy mnie chwali ,, Pięknie Bingo! "  A ja w tym momencie akurat usłyszę jakiś szum z drugiej strony i nie patrzę się już w obiektyw a pani wtedy ,, Ejj... miałeś się teraz nie odwracać, patrz się tu na mnie " Odwracam głowę zrobi tą fotkę i wracamy do domu. Po drodze mijamy jeszcze norkę jaszczurki, przy którym zawsze musimy iść powoli i po jednej stronie aby jej nie wystraszyć. 


To zdjęcie właśnie tej pani

Gdy już jesteśmy przy domu pańcia otwiera mi bramkę i wchodzę jako pierwszy- no w końcu jestem panem tej działki należy mi się szacunek. Siadamy na ławce i pani ściąga ze mi szelki, ale nie zakłada obroży, to wiąże się z jednym- CZESANIE i sprawdzanie kleszczy. Jak ja tego nienawidzę. Najgorzej jest jak czesze mi ogonek, ajajaj tyle sierści mi wtedy zabierze. A później sprawdza mi jeszcze kleszcze, tylko nie wiem po co skoro zapuściła mi jakieś kropelki na szyje i nie powinno być już kleszczy. A zapomniałem jeszcze o jednej czynności którą wykonuje moja pańcia a mianowicie czyszczenie moich pięknych zwiewnych uszu. To są dopiero tortury, żebym był troszkę grzeczniejszy daje mi suszony gryzak. A po tym wszystkim idzie dać mi obiad i sama coś zjeść. 


Sierść, która grzała mnie w zimie


Po półgodzinie wraca do mnie z powrotem i idziemy na spacer do lasu.  Przechodzimy przez drogę i kierujemy się w stronę lasu. Oczywiście polna droga jak zwykle jest mokra i pełno jest błota dlatego pani idzie całkiem z boku aby doszczętnie nie wybrudzić butów. Tylko ciekawe po co i tak będą brudne. Wchodzimy do losu i jest bardzo cicho, słychać jedynie śpiew ptaków i oczywiście moją pańcię, która idzie suchą trawą i sprawia że już nie słychać ptaków tylko jej kroki :v . Gdy już jesteśmy w wąwozie zaczynam coś wyczuwać, wącham i wącham i mam trop sarny. W tym momencie zaczynam ciągnąć pańcię w stronę, w którą udały się sarny ale pańcia nie daje za wygraną i idzie w innym kierunku, mówiąc ,,I tak ich nie dogonimy, chodźmy w inną stronę''. A ja jako uległy pies, który słucha swojej właścicielki ciągnę jeszcze mocniej aż w końcu pańcia zmuszona jest wyciągnąć moje ulubione przysmaki i dać mi jeden abym zawrócił. Wtedy zawrócę. Wychodzimy na polanę i widzimy pole na którym zrobimy sobie krótki odpoczynek. Pani wyciąga mój szarpak i się bawimy, następnie daje mi wody do miski. Gdy się już napiję wracamy powoli do domu tą samą drogą. Po drodze wstępujemy do małego lasku na jakieś fotki. A z niego do domu mamy jakieś 200 metrów. 


Zdjęcie robione właśnie w tym lasku
Jesteśmy już w domu, pańcia ściąga za mnie szelki i zaczyna sprawdzać kleszcze. Po półgodzinnym zabiegu sprawdzającym obecność kleszczy na mnie, daje mi gryzak, po czym idzie do domu odpocząć. Ale po kilkunastu minutach wraca do mnie i zaczynamy ćwiczyć sztuczki, gdy wykonam wszystkie komendy prawidłowo zaczynamy się bawić. Pańcia rzuca mi piłkę a ja ją przynoszę i za to dostaję nagrody w postaci przysmaków. Po chwili jednak nudzi mi się aportowanie i wtedy odpoczywam wylegując się na trawie, a pańcia coś tam robi sobie w ogródku. Zbliża się już wieczór więc idziemy na króciutki spacerek który nawet 15 minut nie trwa. Pańcia robi to specjalnie żeby trochę zmęczyć mnie przed snem ale w rzeczywistości ona męczy się bardziej ode mnie. A ja i tak w nocy będę ganiał po podwórku i szczekał na koty, po czym wejdę sobie do budy i pójdę spać. 


Jeśli ktoś przeczytał i się mu spodobał ten post to powiadomcie mnie o tym w komentarzu :) Dziękuję za przeczytanie!


Pozdrawiamy,
Wiola&Bingo

wtorek, 2 maja 2017

AQUA PRO ANIMALE PREMIUM woda dla psa i kota - Recenzja


Dziś mam dla was drugą część recenzji produktów od sklepu Krakvet. W tym poście opiszemy działanie wody dla psa i kota. Tak dobrze czytacie, wody dla psa i kota. :D  Do testów otrzymaliśmy 6 butelek wody dla psa o pojemności 1,5l i 24 butelki wody dla kota 12 z tauryną i 12 z kocimiętką o pojemności 0,5l. 
Zacznijmy od wody dla psa


Co o wodzie mówi producent ? 
Woda jest niezbędna dla każdej żywej istoty. Dbając o prawidłowe żywienie Twojego psa, nie zapominaj o jego odpowiednim napojeniu. Z myślą o zaspokojeniu tych potrzeb powstała górska woda źródlana Aqua Pro Animale. Jest ona wzbogacona o acerolę, która jest rośliną z jednym z najbogatszych źródeł witaminy C - jest też silnym przeciwutleniaczem. Acerola działa dobroczynnie na pracę serca, wspomaga wątrobę, nerki oraz wzrok. Dodatkowo zawiera również prowitaminę A, witaminy z grypy B, wapń, żelazo i fosfor. 

Co możemy odczytać z etykiety ? 

  • Przygotowana z myślą o psach
  • Polecana przez lekarzy weterynarii
  • przetestowana mikrobiologicznie
  • Ogranicza występowanie kamicy moczowej
  • Codziennego użytku
  • Nie zawiera chloru 


AQUA PRO ANIMALE PREMIUM 
To krystalicznie czysta woda źródlana dla psa z dodatkiem aceroli. Doskonałe uzupełnienie diety, codzienne podawanie zapewnia zdrowe nawodnienie. Acerola wzmacnia układ odpornościowy jest bogatym źródłem witaminy C,A, witamin z grupy B. Zawartość aceroli 7,5mg/l ---> 11,25mg/1,5l 



CO TO JEST ACEROLA?

Acerola, znana także jako wiśnia z Barbados tak naprawdę nazywa się Malpighia glabra i z wiśniami nie ma nic wspólnego, to gatunek wiecznie zielonego krzewu, który pochodzi z Ameryki Środkowej. Acerola jest często przedstawiana jako najbogatsze źródło witaminy C. Acerola zawiera bowiem najwięcej tej witaminy  ze wszystkich owoców. 


Jak Bingo zareagował gdy pierwszy raz dostał wodę ? 
Szczerze mówiąc bałam się Bingowi podać wodę, bo przeczytałam na jednym fanpage że piesek nie za dobrze się po niej czuł. Ale doszłam do wniosku, że skoro to woda dla psa to nic mu się stać nie może i nalałam mu do miski. Bingo chętnie pił wodę. U nas woda sprawdziła się bardzo dobrze, nie mogę jej nic zarzucić, żadne rewolucje żołądkowe nie miały miejsca. 


Cena :
0,5l : 2,49zł
1,5l : 4,49zł
5l : 8,99zł




Woda dla kota : 




Co o wodzie mówi producent ? 


  • Woda z kocimiętką

Woda jest niezbędna dla każdej żywej istoty. Dbając o prawidłowe żywienie Twojego kota, nie zapominaj o jego odpowiednim napojeniu. Z myślą o zaspokojeniu tych potrzeb powstała górska woda źródlana Aqua Pro Animale. Jest ona wzbogacona o kocimiętkę - roślinę, którą koty wręcz uwielbiają, ale też wspomaga pracę układu trawiennego, wątroby i nerek. Zawiera ona koci feromon – nepetalakton, który stymulując receptory mózgowe u kotów powoduje ich euforię, rozluźnienie i zadowolenie. 


  • Woda z tauryną
Woda jest niezbędna dla każdej żywej istoty. Dbając o prawidłowe żywienie Twojego kota, nie zapominaj o jego odpowiednim napojeniu. Z myślą o zaspokojeniu tych potrzeb powstała górska woda źródlana Aqua Pro Animale. Jest ona wzbogacona o taurynę, która jest aminokwasem nie wytwarzanym przez koci organizm, dlatego tak ważne jest jego dostarczenie go z zewnątrz. Niedobór tauryny prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Należą do nich m.in.: nieprawidłowy rozwój układu nerwowego, zahamowanie wzrostu, zaburzenia wzroku u kociąt (retinopatia), zaburzenia płodności.

Co możemy odczytać z etykiety ? 

  • Przygotowana z myślą o kotach
  • Polecana przez lekarzy weterynarii
  • Przetestowana mikrobiologicznie
  • Ogranicza występowanie kamicy moczowej
  • Codziennego użytku
  • Nie zawiera chloru

AQUA PRO ANIMALE PREMIUM
To krystalicznie czysta woda źródlana dla kota z dodatkiem kocimiętki. Doskonałe uzupełnienie diety, codzienne podawanie zapewnia zdrowe nawodnienie. 
  • Kocimiętka wspomaga pracę układu trawiennego, działa dobroczynnie na pracę nerek i wątroby. Zawartość kocimiętki 1mg/l ---> 0,5mg/0,5l 
  • Tauryna działa dobroczynnie na układ wzrostu i układ nerwowy, wspomaga pracę serca i wzroku. Zawartość tauryna 150mg/l ---> 75mg/0,5l


CO TO JEST KOCIMIĘTKA?

 















Kocimiętka jest byliną  ogrodową z rośliny jasnowatych. Zazwyczaj wyróżnia się drobnymi liśćmi o kształcie serca i licznymi kwiatami w kolorze białym, niebieskim, fioletowym lub różowym. Roślina ta pochodzi z krajów śródziemnomorskich, lecz dzisiaj występuje praktycznie we wszystkich rejonach strefy umiarkowanej. Jak udowodniono, kocimiętka w swoim składzie zawiera tak zwane kocie feromony szczęścia, które stymulują pewne receptory w mózgach tych zwierząt. Substancją czynną jest nepetalakton. Koty są w stanie wyczuwać go przy pomocy powonienia. 

CO TO JEST TAURYNA?

Tauryna należy do aminokwasów zawierających siarkę, ale w przeciwieństwie do cystyny i metioniny występuje w organizmie głównie w stanie wolnym i spełnia wiele istotnych ról (1). Dla zwierząt mięsożernych, a szczególnie dla kota domowego i w mniejszym stopniu dla psa, jest aminokwasem w znacznym stopniu egzogennym. Endogenna synteza tauryny z aminokwasów siarkowych (cystyny i metioniny) u kota domowego jest niewielka i pokrywa zaledwie kilka- do kilkunastu procent zapotrzebowania zwierzęcia na ten aminokwas. Tauryna zazwyczaj jest podawana kotu w tabletkach. 

Jak Boni zareagował gdy pierwszy raz nalałam mu wody do miseczki?
Bonek ma podwójną miseczkę wprawdzie jest ona i na karmę i na wodę ale mniejsza z tym. Nalałam mu do jednej miski wodę z kocimiętką a do drugiej wodę z tauryną. Wybrał wodę z kocimiętką hmmm... ciekawe dlaczego czyżby feromon kocimiętki na niego zadziałał, być może. Gdy na następny raz nalałam mu wodę z tauryną również chętnie ją pił. Nie miał po nich żadnych rewolucji żołądkowych ani innych negatywnych dolegliwości. 

Już nie może się doczekać, kiedy naleję mu wody.
Cena: 
0,5l : 2,49zł
1,5l : 4,49zł

Podsumowując: 

Niby zwykła woda dla zwierząt a jednak niezwykła. Woda jest idealnie przystosowana do potrzeb danego zwierzęcia, a składniki w niej zawarte wspomagają pracę poszczególnych narządów naszych pupili. U nas świetnie się sprawdziła zarówno woda dla psa jaki i dla kota. Nie mam im nic do zarzucenia oprócz wysokiej ceny. Bingo i Bonek również polecają AQUA PRO ANIMALE PREMIUM . 

Link do sklepu, w którym możecie kupić wodę : Krakvet

Bardzo dziękujemy za zaufanie !



Pozdrawiamy i Polecamy!
Wiola, Bingo i Bonek